Blog posts
Po co książce duże marginesy?

Po co książce duże marginesy?

Wiedza praktyczna

Odnoszę wrażenie, że współcześnie wymiary marginesów traktowane są… marginalnie. A ta z pozoru drobna rzecz potrafi czynić cuda, jeśli chodzi o wygląd i użyteczność książki oraz czytelność tekstu. W dodatku daje nam też możliwości, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były standardem, a dziś prawie w ogóle się z nich nie korzysta. Co nam dadzą duże marginesy w książkach?

Ci z nas, którzy byli na studiach i musieli złożyć pracę licencjacką lub magisterską, spotkali się ze sztywnymi wymogami dotyczącymi marginesów tychże. Niektórzy być może nawet po raz pierwszy spotkali się z tym, że te marginesy muszą mieć konkretną wartość. Było to tym bardziej zagadkowe, że przecież każda książka ma zupełnie inne marginesy.

Ano właśnie.

Z marginesami jest trochę jak z tytułami na grzbietach książek – każdy może je układać tak, jak mu się podoba. Przynajmniej teoretycznie, bo zazwyczaj jest to narzucone przez różne czynniki. Niestety często tym czynnikiem jest wydawca, który chce oszczędzić i nakazuje ustawić takie marginesy, aby na stronie zmieściło się jak najwięcej tekstu – co teoretycznie ma sprawić, że będzie trzeba zadrukować mniej arkuszy na jedną książkę. I czasem się to udaje. Choć mam wątpliwości co do tego, czy tak poczyniona oszczędność jest zauważalna, a już na pewno czy warta jest znacznie pogorszonej czytelności i wygody. Innym czynnikiem może być niestandardowy format książki lub arkusza papieru, na którym książka będzie drukowana. Jeszcze innym czynnikiem jest to, że dziś mało kto używa marginesów.

 

Używać marginesów? Ale do czego?

 

Wygląd strony to tylko jeden powód dla stosowania marginesów – i bynajmniej nie główny. Książka przez większość swych dziejów używana była do nauki, a duże marginesy stosowało się po to, aby można było robić na nich zapiski, objaśnienia, odnośniki, lub by móc zaznaczyć ważne dla siebie fragmenty. Uczeni nawet w swoich notatnikach prowadzili na marginesach zapiski i rysunki dotyczące swojej pracy. Świetnym przykładem jest dzieło Kopernika „O obrotach sfer niebieskich”:

 

Rękopis „O obrotach sfer niebieskich”. Fot. Tezeusz.pl
„Piekło” Dantego Alighieri i notatki na marginesach. Fot. Harry Ransom Center, The University of Texas

 

Zapewne wielu teraz zapyta – ale dlaczego nie umieszczał ich w tekście, tak jak dziś umieszcza się ilustracje? Powód jest banalny – wiele z tych rysunków mogło powstać po napisaniu tekstu. A te, które powstały przed jego napisaniem, lepiej było umieścić na marginesie, aby zachować ciągłość tekstu.

Wiele książek dzięki takim zapiskom i notatkom użytkowników lub autorów zyskało ogromną wartość, zwłaszcza gdy należały do znanych osób lub miały znaczenie dla nauki czy kultury. Nierzadko było tak, że za pomocą wykonywanych na marginesie obliczeń dokonywano przełomowych dla ludzkości odkryć albo spisywano pomysły na znane powieści. Notatki na marginesie spisywali Kopernik, Heweliusz, Charles Dickens, Leonardo, a ze współczesnych – Maria Skłodowska-Curie czy Einstein. Doborowe towarzystwo, nieprawdaż? Warto chyba do nich dołączyć – o pozytywnym wpływie spisywania notatek (na przykład właśnie na marginesach) nie muszę chyba mówić.

 

Notatki Francisa Forda Coppoli podczas pracy nad adaptacją filmową „Ojca chrzestnego”. Fot. Antyradio.pl

 

 

No tak, oni robili notatki, bo marginesy były duże i mieli na to miejsce.

 

To prawda. Jeszcze do niedawna na takie zapiski było o wiele więcej miejsca, bo marginesy były wykonywane lege artis. Dawniej, tzn. mam na myśli czasy książek rękopiśmiennych do XV wieku i drukowanych do końca XVIII wieku (oczywiście książki z dużymi marginesami zd